Poezja finansowa

Wpis który przygotowałem na jeden konkurs, niestety nic nie wygrał, ale zostawiam go dla potomnych.

Kaso! Wybawicielko moja! Ty jesteś jak wyrok!
Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto Cię wydał. Dziś piękność Twą w elektronicznej odsłonie,
Widzę i opisuje, bo tęsknie po Tobie.
Kodzie PIN, co zacnej bronisz mamony
I klepany jesteś w terminalu! Ty, co zasoby konta
Mojego ochraniasz z jego wiernym chipem.
Jak mnie biedaka z rozrzutności wyciągnąłeś cudem
Gdy z płaczącego portfela pod Twoją opiekę,
Ofiarowane, środki wniosłem kontu bankowemu
I zaraz mogłem do aplikacji mobilnej progu
Zmierzać, by wydatki kontrolować (dzięki Bogu),
Tak mnie powrócisz na gospodarności drogę.
Tymczasem przenoś nadmiar środków moich,
Do kont oszczędnościowych, do lokat nieubogich,
Z zacnym procentem, o warunkach godnych;
Gdzie rozrost pieniędzy, odsetka mocą wielka
Wtem mamoną zawstydzę niejednego kumpelka,
I wszystkie zachcianki, jakby nagle, żywo
Przepadną, nie pozostawiając na koncie swe żniwo.