Ciekawość to pierwszy stopień do Apple – test iPhone 4S w roku 2016

Po paru krótkich spotkaniach z urządzeniami nadgryzionego jabłka miałem ochotę na więcej. Jest w nich albowiem pewna magia, to „coś” które mnie do tego owocu przyciągnęło. Na dobry początek, postanowiłem przyjrzeć się zdecydowanie bliżej ostatniemu obecnie wspieranemu iPhonowi, czyli wypuszczonemu prawie 5 lat temu 4S.

Pierwsza myśl po wzięciu do łapki 4S’a? Jeeej, jaki mały. Nie da się jednak ukryć, że klasa premium sprzed pięciu lat wciąż wygląda ładnie. Trzymając w dłoni ten telefon nie ma tego uczucia tandety, obecnego w większości dzisiejszych low-endów. Obudowa nie skrzypi, wszystko jest spasowane w jedną malutką idealną bryłę.

IMG_20160423_145857

Wydajność

Mam dość sceptyczne podejście, co kierowało Applem przy wypuszczaniu iOS 9 na 4S. Nie miałem porównania na żywo, ale pod nowym systemem telefon zdecydowanie zwolnił (filmik poniżej). Po wykastrowaniu paru funkcji, wyłączeniu przezroczystości, zmniejszeniu ilości animacji interfejs chodzi tak na czwórkę z minusem. Nie zmienia to faktu że aplikacje ładują się długo, bardzo długo.

Przybliżone czasy uruchamiania w sekundach zmierzone przeze mnie:

  • Facebook 15s
  • Messanger 13s
  • Instagram 6s
  • Snapchat 8s

Czy można je wybaczyć/przeboleć? Według mnie tak średnio. Z drugiej strony po załadowaniu całość testowanych przeze mnie appek chodzi ok i tylko ok. Jedyną zaletą jaką wprowadził iOS 9 na 4Sie to fakt, że mamy jednak w zasięgu ręki wszystkie możliwe aplikacje. W tym również Hearthstone, po którego wgraniu nie zadawałem sobie pytania jak szybko to będzie chodzić, tylko jakim cudem to będzie chodzić?!? 

Rachuj nie rachuj, 4S ma prawie pięć lat, czyli według niektórych obliczeń mówiących, że smartphone jest w miarę aktualny na dwa lata do przodu od premiery, przeterminował się już dwukrotnie.

Aparat

8Mpix jest całkiem w porządku. Myślę że więcej niż parę słów powiedzą zdjęcia. Aparat z przodu pomimo iż 0,3MPix sprawuje się deko lepiej niż w posiadanym przeze mnie „świeżym” smartphonie LG L90.

13

2selfie

Na koniec moje krótkie spojrzenie na telefon w formie wideo:

Pod koniec z punktu widzenia Apple’owego laika, plusy dodatnie i plusy ujemne:

+ Jest to po prostu ładny telefon

+ Genialna jakość wykonania, przyjemny „experience” z korzystania z urządzenia

+ Dobry aparat doganiający dzisiejsze średniaki/budżetowce

+ Przełącznik do wyciszania dźwięków w telefonie

+ Prosty interfejs

+ Wyświetlacz przez duże zagęszczenie pikseli wygląda bardzo ładnie, chociaż z drugiej strony…

+/- 3,5 cala może się podobać, ale nie musi

– Najnowszy system zdecydowanie spowolnił pracę urządzenia

– Malutka bateria, możliwa konieczność doładowywania w ciągu dnia

4S mogę polecić pod dwoma warunkami: jeśli nie wydacie na niego więcej niż 300-400zł. Więcej za niego płacić nie ma sensu, biorąc pod uwagę że od 500zł mamy już do wzięcia piątą generację jabłkowych telefonów. Jednak kto jest ciekawy ekosystemu Apple, polecam taki test, zwłaszcza że swoją prostotą przypadł mi do gustu.