Arduino (nie) dla początkujących

Pora wyrazić jednogłośną opinie o Arduino, znajdziecie także pro tips dla planujących rozpoczęcie przygody z mikrokontrolerami.

Słyszeliście o Bascomie? Na pewno. Proste jak budowa cepa, płatne, hejtowane. Czy aby na pewno słusznie? Owszem. Typowy pan Mietek mimo iż potrafi się obsługiwać lutownicą i jako tako komputerem nie będzie dłubał się, wertował tutoriale w sieci by zrobić termostat do pieca. Kupi go od Chińczyka. Nawet mój mistrz Yoda od elektroniki analogowej w domu automatykę ma na sterownikach PLC, bo nie ma czasu uczyć się języka od zera.
Delitkwent siedzący w Bascomie czy Arduino zginie kiedy będzie potrzebował ustawić coś przy pomocy gołego rejestru mikroklocka. Mając wszystko podane na tacy nie będzie się uczył podstaw, jak się włącza UART, jak się odpala jakieś przerwanie.
W technikum miałem zajęcia na mikrokontrolerach z użyciem Assemblera. Tak, to ten archaiczny język który nasuwa się linijkami, w których piszą przeważnie tylko ci co muszą, bo są ograniczeni ilością pamięci, mocy obliczeniowej, etc. Wtedy po dwóch latach z językiem C miałem problemy nawet z 7-segm wyświetlaczem LED. Zbyt wiele z tych lekcji nie wyniosłem, jednakże zapamiętałem jedno. Pisząc linijkę w języku C tworzy się znacznie więcej linijek w Assemblerze. Nabrałem świadomości, że taka operacja dajmy na to, odpalenie LCD HD44780 to grubsza, gdzie leci cała sekwencja poleceń do wyświetlacza. Tak samo jak goły C jest uproszczeniem assemblera, tak Arduino jest uproszczeniem czystego C (już nie wprowadzając pojęcia języka wysokiego/niskiego poziomu).
Jeśli jesteś serio „zielony” w tematyce mikrokontrolerów a chcesz coś więcej w tej materii osiągnąć, nie zaczynaj od Arduino. Tak wiem – fajnie jest zacząć po najmniejszej linii oporu, ale zemści się to na Tobie prędzej czy później.

Poszperaj w sieci tutoriali dla zwykłego c dla avrów, jest ich pełno, są poradniki na Youtube, artykuły na blogach – polecam mikrokontrolery.blogspot.com. Rozważ zakup książki, ewentualnie wybierz się do swojej biblioteki – jest parę świetnych tytułów (na mojej polibudzie dostępne bez problemów). Ja zacząłem od bluebooka Kardasia – z czystym sumieniem polecam, (a tak serio to rzucił mi grube dolary abym nasłodził jego pozycji, lol). Łatwo udało mi się z nią zacząć, Mirek prosto opisał podstawy języka C, przechodząc potem do analizy podzespołów mikrokontrolera na przykładach programów.

Dodatkowo mocno zalecam Ci od początku zakumplować się z notami katalogowymi. Na początku swoich przygód często i gęsto niepotrzebnie spamowałem fora z pytaniami o informację które bez problemów mogłem odnaleźć w tych pdfach. 
Jeśli będziesz potrzebował pomocy, z jakimś etapem sobie nie radzisz, pisz śmiało do mnie, ja chętnie pomogę: marcinpopko@outlook.com